Dziękuję…

Dobry wieczór 🙂

Kochana, dziś chciałabym Cię prosić byś zastanowiła się nad tym kiedy ostatnio byłaś wdzięczna za to wszystko co masz, co Cię otacza, za to co przeżyłaś, za ludzi wokół Ciebie.
Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się za ile rzeczy i ludzi możesz każdego dnia dziękować?

WP_20160501_14_22_35_Pro

Za Rodziców, rodzeństwo, dziadków, przyjaciółki, przyjaciół, znajomych.
Za przypadkowy uśmiech osoby mijanej na ulicy, za sympatyczny gest kogoś w pracy, sklepie, bibliotece.
Za swoje włosy/ policzki/ oczy/ figurę/ brzuch/ nogi/ pieprzyki/ piegi/ paznokcie/ zęby.
Za to, że widzisz, słyszysz, odczuwasz smak i dotyk, potrafisz chodzić, biegać, skakać, tańczyć.
Za to wszystko co się dziś wydarzyło, za to co potrafisz i za to czego chcesz się nauczyć.
Za to, że masz dach nad głową, jedzenie w lodówce, dostęp do bieżącej wody, prądu, internetu.
Za to, że potrafisz czytać, chodziłaś do szkoły i na studia.
Za wszystkie miejsca gdzie byłaś i gdzie chcesz jechać.
Za to wszystko co się dziś wydarzyło, za to co wydarzyło się wczoraj, w ciągu całego tygodnia, miesiąca, roku, całego życia.
Za wszystko co dziś zobaczyłaś, przeczytałaś, usłyszałaś.
Za książki, filmy, piosenki, które uwielbiasz i te które wywołują u Ciebie pozytywne emocje i wspomnienia.
Za każdy uśmiech – ten, który wywołałaś, ten, który pojawił się na Twojej twarzy.
Za każdy swój sukces, nawet ten najmniejszy, za każdą porażkę, która jest przecież tylko informacją zwrotną, co należy poprawić na drodze do sukcesu.
Za każdą chwilę gdy się śmiejesz i jesteś pełna radości, za tą gdy jesteś zmęczona, zniechęcona, smutna…

Bądź tego wszystkiego świadoma i dziękuj za to! Każdego dnia tuż po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem.

Możesz także zacząć stosować bardzo proste ćwiczenie – każdego dnia zapisuj 5 rzeczy, za które jesteś wdzięczna i za które chcesz podziękować. Gdy ja zaczynałam codziennie notować „5 dobrych rzeczy z dzisiejszego dnia” było mi ciężko wymienić aż 5, ale po kilku dniach zaczynałam dostrzegać ich coraz więcej i więcej i lista ta praktycznie codziennie wydłużała się do 8 – 9, a czasem nawet 15 pozycji.

Czy to była kwestia prawa przyciągania i rzeczy tych było rzeczywiście coraz więcej czy też może ja po prostu zaczęłam je dostrzegać i być ich świadoma?
Jakie to ma znaczenie?

Najważniejsze jest to, że one były wokół mnie, a ja odczuwałam głęboką wdzięczność za taki stan rzeczy 🙂

 

Czy rzeczywiście „Egoizm to nie grzech!”?

Dobry wieczór Kochana!

Dziś chciałabym żebyś poznała niezwykłą, bardzo pozytywną, silną i mądrą kobietę – Dagmarę Skalską, która jest współzałożycielką Projektu Egoistka, promującego filozofię Pozytywnego Egoizmu.

Być może zareagowałaś na te słowa, tak jak ja na samym początku – „pozytywny egoizm? Przecież tak się nie da! Egoizm, jest zły. Oznacza skupienie się na sobie, nie pomaganie innym, nie dostrzeganie ich potrzeb”. Jednak wgłębiając się w to co Pozytywna Egoistka napisała na swoim blogu, facebook’owym profilu, aż wreszcie w książce zrozumiałam bardzo dokładnie o co chodzi i mam wrażenie, że każda z Nas, która chciałaby osiągnąć wysoki poziom pewności siebie, samoakceptacji i poczucia własnej wartości powinna sobie bardzo mocno przyswoić zasady Pozytywnego Egoizmu.

Dobrym pomysłem było by zacząć od przedstawienia Dagmary. Ona sama zrobi to najlepiej dlatego zapraszam TUTAJ 🙂

Kiedy poznaje się  historię Dagmary i Tomka człowiek zaczyna dostrzegać po pierwsze niesamowitą siłę, a po drugie skuteczność tej Drogi – popatrzcie na Nią. Czy zauważacie nieśmiałość, niepewność, strach, smutek, żal? 😉

I wtedy przeczytałam notkę zatytułowaną „Trening Pozytywnej Egoistki – 15 kroków” i to sprawiło, że po raz kolejny bardzo mocno zastanowiłam się nad tym czym tak naprawdę jest egoizm, dlaczego mamy poczucie, że jest zły i dlaczego nikt mi nie mówił, że to ja jestem dla siebie najważniejsza?

Mi bardzo ciężko było skupić się na sobie, na pierwszym miejscu stawiać swoje potrzeby i marzenia – przyznaję, że do dziś są sytuacje kiedy wygrywa poczucie, że przecież mogę się poświęcić, bo ktoś tego bardzo potrzebuje. Kiedy zapominam o tym, żeby być tu i teraz, nie czekać na akceptację innych tylko zaakceptować samą siebie w 100%, nie wegetować tylko żyć pełnią życia.
Podobnie lektura książki „Egoizm to nie grzech! Kurs na miłość” nie była tak lekka, łatwa i przyjemna jak mi się wydawało, że będzie (o samej książce też Wam opowiem kiedyś ;)). Zwrócenie uwagi ku wewnątrz jest trudne, czasami nawet bardzo trudne.
Ale opłaca się.
Przekonaj się sama.
Przeczytaj te 15 kroków, zastanów się nad każdym z nich, wydrukuj lub przepisz i powieś gdzieś w widocznym miejscu i zobacz co się zmieni w Twoim życiu gdy zaczniesz iść tą Drogą 🙂

IMG_20160419_193148

Tak było na spotkaniu autorskim z Dagmarą i Marcinem Wąsikiem podczas promowania ich nowej książki „Egoizm to nie grzech! Pokochaj swój umysł” 🙂

Karma wraca? :)

Dobry wieczór Skarbie!

Na dzisiejszy wieczór przygotowałam dla Ciebie krótką prezentację Damiana Redmera z bloga Rozwojowiec.pl – o Damianie i jego projekcie wspominałam już TUTAJ. Mam nadzieję, że przekonałaś się wtedy, że jest On niesamowitym i baaardzo mądrym człowiekiem, który z prawdziwą pasją dzieli się swoją imponującą wiedzą dotyczącą rozwoju osobistego – bardzo szeroko rozumianego.

Dziś jeden, bardzo łatwy sposób na poprawienie własnej samooceny i pewności siebie.
Jaki?

Posłuchajcie:

 

Co o tym myślicie? 🙂

 

12715393_1087395517978220_7506228170457498133_n

Moje auty w oczach innych

Witaj Skarbie!

Na dzisiejszy wieczór mam dla Ciebie pewne ćwiczenie.
Czytałam jakiś czas temu książkę pt. „Zarządzanie samym sobą” Wydawnictwa Helion, która zawiera artykuły przedrukowane z magazynu Harvard Business Review. Był w niej rozdział „Naucz się wykorzystywać swoje atuty” autorstwa m. in. Laury M. Roberts, Jane Dutton, Roberta Quinna i innych. Autorzy Ci proponują w nim ćwiczenie pod nazwą „Moje atuty w oczach innych” (Reflected Best Self). Jest ono wyjątkowy sposóbem gromadzenia informacji zwrotnych.

Jak piszą autorzy tego artykułu: „Większość informacji zwrotnych jakie otrzymujemy od otoczenia podkreśla nasze wady. (…) Konstruktywna krytyka jest, rzecz jasna, potrzebna. (…) Jednak skoncentrowanie się w zbyt dużym stopniu na problemach pozbawia możliwości dopingowania do pracy na najwyższych obrotach”

Pierwszy etap tego ćwiczenia polega na zwróceniu się z prośbą do członków rodziny, przyjaciół czy współpracowników o podanie sytuacji, w której nasze zalety odegrały szczególnie pozytywną rolę. Ważne jest by były to podane konkretne sytuacje, a nie ogólniki typu „jesteś dobrze zorganizowana” albo „jesteś pracowita”.

Następnie po otrzymaniu tych przykładów takich sytuacji, analizujemy zebrane informacje i tworzy wyraźny obraz swoich mocnych stron – można to zrobić w formie tabeli, w której zapiszesz wspólne wątki, cechy; przykłady nadesłane przez przyjaciół, rodzinę i współpracowników a także ich interpretację. Kolejnym krokiem jest  stworzenie swojego autoportretu, który stanowi podsumowanie zgromadzonych informacji, tak by w życiu zawodowym i osobistym móc jak najlepiej wykorzystać swoje atuty. Powinien być to swego rodzaju drogowskaz na przyszłość. Następnym krokiem, proponowanym przez autorów jest zmiana charakteru wykonywanej pracy – ja jednak ten punkt chciałabym nieco zmodyfikować. To znaczy, jeśli czujesz ewidentnie, że musisz zmienić pracę to jak najbardziej zachęcam, ja jednak ćwiczenie to potraktowałam jako część pracy nad własną pewnością siebie i prosiłam o konkretne sytuacje, tak aby dostrzec moje mocne strony w działaniu i by po pierwsze sobie je uświadomić, po drugie dostrzec, że ludzie je zauważyli, a po trzecie nauczyć się je częściej i lepiej wykorzystywać.

Dzięki rozwijaniu talentów i wykorzystaniu naturalnych umiejętności można osiągnąć znacznie więcej niż podczas prób pozbywania się wad – ćwiczenie pomaga odkryć nową drogę do osiągnięcia szczytu Twoich możliwości. Bardzo istotne jest jednak to, że ćwiczenie to musi zostać wykonane z zaangażowaniem i starannością, a dodatkowo będzie miało praktyczne konsekwencje. Ważne jest też to kogo poprosimy o informacje na nasz temat.

Ja ćwiczenie to zrobiłam ok. 1,5 roku temu i informacje, które otrzymałam w pewnej części pokrywały się z tym co już o sobie wiedziałam, dużo było jednak informacji o moich zaletach, na które nie zwracałam uwagi bądź też myślałam, że są tak małe, że inni ich nie dostrzegają. I naprawdę bardzo miło czytało się te wiadomości i pozwoliło mi to uświadomić sobie ile mam zalet i mocnych stron, które mogę – i powinnam – jak najczęściej wykorzystywać w praktyce! 🙂

Bardzo serdecznie zapraszam Cię do zrobienia tego ćwiczenia, bo daje naprawdę dobre efekty 🙂

6957824-you-are-amazing.jpg

(bez) Interesowny Wolontariat

Dobry wieczór Skarbie!

Dziś 29 luty – dodatkowy dzień w roku, który zdarza się raz na cztery lata. Dodatkowe 24 godziny, które możemy wykorzystać na poprawianie własnej pewności siebie, swojej samooceny, na robienie czegoś dobrego dla innych.

I tą dzisiejszą notkę chciałabym poświęcić właśnie robieniu czegoś dobrego dla innych 🙂

Zawsze myślałam, że wolontariat jest bezinteresowny, że człowiek poświęca swój czas, energię, siły po to by pomóc komuś innemu, nie otrzymując zupełnie nic w zamian – no… może oprócz radości z samego faktu pomagania. Z czasem nauczyłam się i zaczęłam dostrzegać to, że tak nie jest, że wolontariat i pomoc innym wręcz nie powinna być bezinteresowna i w zasadzie nigdy nie jest. Oczywiście nie chodzi mi teraz o domaganie się jakiś nagród, pieniędzy czy „nie-wiadomo-czego”. Chodzi o możliwość rozwoju, pokonania własnych słabości, poznania nowych, fantastycznych osób.

Moja przygoda z wolontariatem rozpoczęła się już w szkole podstawowej kiedy to razem z kilkoma koleżankami zorganizowałam „Akcję Schronisko” polegającą na zbiórce pieniędzy na psiaki w pobliskim schronisku dla zwierząt, potem zostałam wolontariuszką w tym schronisku, zaczęłam udzielać korepetycji dla dziewczyn z klasy, które miały problemy w nauce; brałam udział w różnych zbiórkach pieniędzy i koncertach charytatywnych. W drugiej klasie liceum znalazła mnie Szlachetna Paczka… Ówczesny Koordynator Wojewódzki odnalazł mój profil na portalu zrzeszającym wolontariuszy i różnego rodzaju organizacje i zaproponował współpracę. Paczka wciągnęła mnie na 6 lat i jest to jedna z najbardziej niesamowitych przygód jakie przeżyłam w swoim życiu. Moich najbliższych przyjaciół poznałam dzięki Paczce, dzięki niej przełamałam niesamowitą ilość swoich ograniczeń, barier i słabości, poczułam, że mogę zmienić czyjeś życie i że diametralnie zmieniło się moje. Podobnie było z Towarzystwem Pomocy Głuchoniewidomym – trafiłam tam przez przypadek, przez darmowe lekcje języka migowego i zostałam na dłużej 🙂 Tam nauczyłam się doceniać to, że jestem pełnosprawna, że widzę, słyszę, mogę samodzielnie chodzić, jeździć autem, porozumiewać się z innymi; tutaj nauczyłam się współpracować z osobami niepełnosprawnymi i udzielać im profesjonalnej pomocy. Tutaj poznałam kolejnych wartościowych i wspaniałych ludzi, od których tyle się uczę. I wreszcie Wolne Miejsce, kolejna niesamowita przygoda, która zaczęła się zupełnie przypadkowo – od jazdy autobusem i zauważenia plakatu na płocie Parku Śląskiego – o organizacji Wigilii dla osób samotnych. To tu zostałam „zmuszona” do wystąpienia na scenie i to tu pokonałam kolejne słabości i lęki, to tu znowu poznałam nowy sposób na pomaganie innym, to tu nauczyłam się jak być jeszcze lepszym człowiekiem i to tu znowu poznałam fantastycznych ludzi, którzy zajmują bardzo ważne miejsce w moim życiu.

I teraz już wiem, że wolontariat nie jest bezinteresowny – bo z każdą nową przygodą i z każdym rokiem dalszej współpracy oczekuję, że nauczę się czegoś nowego, że pokonam kolejne bariery, że znowu stanę się lepszym człowiekiem.

I tak sobie myślę, że wolontariat to jest jeden z lepszych sposobów na to, by pokonywać swoje słabości i by być coraz bardziej pewną siebie. Bardzo ważne jest jednak to by nie pomagać innym z główną myślą w głowie, że robi się to dla siebie! Naszą główną intencją powinno być to by pomóc innym: dzieciom, niepełnosprawnym, biednym, samotnym, zwierzętom, lasom czy puszczom; a te wszystkie korzyści pojawią się równolegle. Najważniejsze by chcieć pomagać innym i poświęcać im swój czas jednocześnie dobierając taki rodzaj wolontariatu, który pozwoli nam się najbardziej rozwinąć i pokonać te lęki, nad którymi chcemy obecnie pracować. Wtedy poznamy całą moc jaką ma czynienie dobra dla innych, bo pojawi się go tyyyle w naszym życiu! 🙂

Dlatego ja tak bardzo jestem uzależniona od wolontariatu i tak bardzo polecam go innym 🙂

Natalia Sikora pocztówka.jpg

fot. Marek Stabach

 

Jakby któraś z Was była zainteresowana wolontariatem, w któreś z tych organizacji, o których pisałam to zapraszam do kontaktu 🙂

Sekret!

Skarbie! Dziś znowu mała zmiana planów, ale odnosząc się do ubiegło tygodniowej notki o „magii poniedziałku” chciałabym napisać Ci dwie rzeczy.

Pierwsza to taka, że „magia” ta znów zadziałała! Podjęłam kolejne mini-wyzwanie, które udaje mi się codziennie realizować – bardzo pomocny jest w tym szablon do śledzenia swoich wyników, o którym pisałam TUTAJ. O samym wyzwaniu oraz o tym jak ważne jest dla pewności siebie i dla zdrowia, opowiem następnym razem, bo teraz chciałabym przejść do meritum, czyli sprawy drugiej.

Chciałabym żebyś dziś poznała pewien „sekret” 🙂
Rhonda Byrne napisała książkę pod tytułem „The Secret” i to o niej chciałabym dziś trochę opowiedzieć…

To nie będzie taka typowa recenzja książki, raczej chodzi mi o to by podzielić się swoimi wnioskami i spostrzeżeniami po lekturze oraz przedstawić jej podstawowe założenia.

Już czytając wstęp dowiadujemy się, że „Podróżując po tych kartkach i ucząc się Sekretu, dowiesz się, jak robić i mieć wszystko czego zapragniesz, i jak być tym, kim zapragniesz. Poznasz wspaniałe życie, które Cię czeka”. Brzmi zachęcająco? 🙂

Otóż cały Sekret życia to prawo przyciągania – czyli prawo, które daje Ci to o czym myślisz – niezależnie od tego czy myślisz o rzeczach dobrych czy złych, to właśnie je otrzymasz, bo prawo to kształtuje całe Twoje doświadczenie życiowe. Co więcej prawo to działa zawsze, bez znaczenia czy w nie wierzysz czy nie.  Autorka książki, wraz z wieloma osobami, które pomogły jej odkryć Sekret i dzieliły się swoimi historiami prowadzi do jak najlepszego i najbardziej świadomego używania prawa przyciągania. Bo to nie tak, że wystarczy jedna, luźna myśl i prawo przyciągania niczym ogromny magnes przyciągnie ku nam wszystko czego tylko zapragniemy. Do Sekretu prowadzą trzy, rozbudowane kroki. Pierwszym z nich jest prośba – należy jasno i konkretnie określić czego chcemy i napisać to na kartce, w czasie teraźniejszym, tak jakbyśmy już to mieli. Bardzo ważne jest aby już na tym etapie poczuć radość i wdzięczność za te otrzymane dobra. Krok drugi to wiara w to, że to o co prosiliśmy już do nas należy – tak daleko posunięta, że autorka książki zaleca zachowywanie się tak jakbyśmy już otrzymali to o co prosimy. Ostatnim krokiem jest odczuwanie już teraz tego jak będziemy się czuli gdy dostaniemy to o co prosimy – radości, miłości, szczęścia…
Na całej drodze do Sekretu radość i wdzięczność są niesamowicie ważnymi elementami. To one przyciągają do siebie coraz więcej i więcej radości, pomyślności i szczęścia. Jednym z zaleceń jest dziękowanie za to co już mamy i za to co otrzymaliśmy – setki razy w ciągu dnia! Już po przebudzeniu należy dziękować, za to wszystko o co prosiliśmy, podczas posiłków, drogi do pracy/ szkoły, gotowania, sprzątania, oglądania filmów, spacerów… wszędzie, jak najczęściej i w stu procentach szczerze i z przekonaniem. A oprócz dziękowania ważne jest także wizualizowanie sobie tego o co prosimy i odczuwanie głębokiej radości z faktu, że już to mamy.
Jednym słowem należy wypełnić się pozytywnymi myślami, radością i wdzięcznością, a prawo przyciągania przyciągnie ku nam jeszcze więcej radości i szczęścia!

Ważne jest także to, żeby nie skupiać się na tym czego chcemy uniknąć! Nie myślmy „Muszę schudnąć 10 kilo!” tylko myślmy o sobie jakbyśmy już ważyły tyle ile chcemy. Bo im bardziej się czemuś opieramy tym bardziej uparcie to trwa i nam przeszkadza.
I co najważniejsze – nie musimy wiedzieć jak to się stanie, ważne by wierzyć, że tak po prostu będzie.

Do mnie to trafia… bardzo mocno. Wiem, że jest to teoria, którą wiele osób wyśmiewa bądź twierdzi nawet, że jest ona niebezpieczna i szkodliwa i sama czytając niektóre przykłady podawane w książce byłam trochę wystraszona, ale jestem przekonana, że pozytywne myślenie – o sobie, o innych i o otaczającym nas świecie – na pewno nam nie zaszkodzi. Bo o to przecież tak naprawdę chodzi – żeby już teraz zacząć się cieszyć i być wdzięcznym za to wszystko co już teraz mamy i co w przyszłości otrzymamy.
Ile razy dziękowałaś za to, że widzisz? Że słyszysz? Że możesz chodzić? Że masz dach nad głową, jedzenie w lodówce? Że masz wspaniałych przyjaciół i rodzinę? Że potrafisz czytać? Że masz dostęp do Internetu, komputera, prądu?
Takie drobiazgi zwykle nam umykają i nie dostrzegamy za ile wspaniałych rzeczy powinniśmy każdego dnia być wdzięczni. Sekret, o którym pisze Byrne wyzwala w nas ogromną wdzięczność za wszystko co nas otacza, za to co mamy już teraz i za to o co prosimy. Pozwala nam także cieszyć się z tego wszystkiego, co w dzisiejszych czasach – i w naszym kraju – jest dość trudne, bo pośpiech, nasze tendencje do narzekania, brzydka pogoda, podatki, …. (dopisz własne!) nam w tej radości bardzo przeszkadzają!

Więc może dziś – od poniedziałku, który jest takim dobrym dniem na początki wyzwań i postanowień 😉 – spróbujmy wykorzystać prawo przyciągania i pozytywne myślenie w naszym życiu. Efekty pojawią się pewnie prędzej niż przypuszczamy 😉

1935556_10153877382791350_909449240488092203_n.jpg

Na dzisiaj to tyle, chociaż o prawie przyciągania i o tym jak ważne jest pozytywne myślenie, na pewno nie raz będę jeszcze wspominać! 🙂

„Nie ma żadnych ograniczeń, prawo może zrobić dla Ciebie wszystko; odważ się wierzyć w swój ideał; myśl o nim jak o dokonanym już fakcie!” / Charles Haanel

Magia poniedziałku

Cześć Skarbie! 🙂

Dziś poniedziałek… przez bardzo wiele osób jest to najgorszy dzień tygodnia. Wydaje mi się jednak, że rozpoczynanie tygodnia z myślą „o nie… znowu poniedziałek” nie jest zbyt dobrym pomysłem, bo bardzo negatywnie nas nastawiają.. i to nie na ten jeden dzień, ale na cały tydzień. Z drugiej strony, na pewno dobrze znacie stwierdzenie/ wymówkę „zacznę od jutra” czy „zacznę od poniedziałku”. Ten poniedziałek urósł nam trochę do takiego przeokropnego dnia pełnego obowiązków i postanowień, które obiecywaliśmy sobie, że rozpoczniemy i podejmiemy. Żeby trochę go odczarować proponuję Ci dzisiaj pewne narzędzie, które bardzo Ci ułatwi podejmowanie i realizowanie nowych postanowień i nawyków. A poniedziałki okażą się początkiem fantastycznej przygody do nowych celów 🙂

Zanim jednak pokażę Ci jakie to może być łatwe chciałabym tylko zaznaczyć, że planowanie postanowień i dobrych nawyków przychodzi bardzo prosto, gorzej jest niestety z ich późniejszą realizacją. Pamiętaj jednak, że oprócz wymiernych korzyści jakie dają np. codzienne ćwiczenia, nauka języka obcego czy picie większej ilości wody, konsekwentne realizowanie swoich postanowień poprawia samoocenę i pewność siebie. Po każdym dniu kiedy możemy powiedzieć „udało się! Przezwyciężyłam lenistwo/ brak odwagi/ wymówki” jesteśmy dumne z siebie i mamy o sobie znacznie lepsze zdanie. Czytałam kilka książek na ten temat i różnice pojawiały się w rozmiarach tych postanowień – niektórzy sugerowali by zabrać się za coś „dużego” bo gdy nam się uda to osiągnąć duma i satysfakcja będą proporcjonalnie większe; inni radzili by zaczynać od drobnych nawyków, które krok po kroczku doprowadzą nas do większego celu.

Wiesz? Mam wrażenie, że to nie jest aż takie ważne – Ty sama ustal sobie swój cel, czy to 5 minut codziennych ćwiczeń czy godzina; czy 30 minut czytania książki czy jedna książka tygodniowo; czy rozmowa z obcymi ludźmi każdego dnia czy zabieranie głosu podczas dużych spotkań na których nie znasz nikogo. Cel ustalasz Ty 🙂

1962681_652714248097667_2055799086_n

Jeśli uznasz, że na początek chcesz zacząć od mniejszego, proszę bardzo! Najważniejsze byś konsekwentnie go realizowała i była z siebie bardzo dumna. Pamiętaj tylko by nie poprzestawać na tych małych celach, bo wkrótce możesz dojść do poczucia, że przecież to co robisz jest tak małe, że aż żałosne. Dlatego systematycznie podnoś poprzeczkę, stawiaj sobie coraz wyższe cele, sięgaj dalej 🙂
A teraz – na koniec – wspomniane narzędzie, które bardzo ułatwia realizowanie postanowień. Wiem na swoim przykładzie, bo od kilku lat miałam dość spore problemy z wytrwaniem w postanowieniach, a teraz jest mi znacznie łatwiej.

Damian Redmer z bloga Rozwojowiec.pl stworzył szablon do śledzenia swoich celów i postanowień. Bardzo proste rozwiązanie polegające na zamalowaniu kratek w specjalnie przygotowanym szablonie. Oczywiście sam szablon nie wystarczy, trzeba jednak trochę się wysilić i wykazać pewną konsekwencją i silną wolą, ale na pewno z tym szablonem będzie Ci łatwiej niż bez niego 🙂

Tutaj możecie zobaczyć prezentację i pobrać ten szablon: http://www.rozwojowiec.pl/2299/szablon-do-postanowien/

Niech ten poniedziałek będzie początkiem jakiegoś nowego, skutecznie realizowanego postanowienia! 🙂