Uśmiechnij się :)

Dobry wieczór Skarbie 🙂

Dzisiaj – po tym, gdy już wiesz ile wartościowych, dobrych i pięknych osób i rzeczy jest wokół Ciebie i jesteś każdego dnia za nie wdzięczna – chciałabym zaproponować Ci „medytację uśmiechu”. Co to takiego?

Glenn R. Schiraldi w swojej książce „10 prostych sposobów na budowanie poczucia własnej wartości” prezentuje ośmiostopniowe ćwiczenie, dzięki któremu pielęgnujemy nasz uśmiech i przypominamy sobie, że tak naprawdę szczęście istnieje w nas, nie musimy go szukać na zewnątrz, bo jest ono częścią prawdziwej natury człowieka.

Spróbujemy?

  1. Usiądź wygodnie, wyprostuj plecy, stopy połóż płasko na ziemi, a ręce złóż swobodnie na kolanach. Górna część ciała powinna być wyprostowana, ale rozluźniona. Oddech pomoże umiejscowić się wygodnie w spokojnym, wyciszonym umyśle.
  2. Pomyśl o tych aspektach siebie, które wiążą się z chęcią do zabawy czy dobrym humorem. Wyobraź sobie, jakby to było gdybyś się uśmiechnęła – możliwe, że już samo wyobrażenie uśmiechu wywoła w Tobie uczucie zadowolenia.
  3. Uśmiechnij się – niech prawdziwy, szczery uśmiech rozleje się po całej Twojej twarzy, łagodząc rysy.
  4. Wyobraź sobie, że Twój uśmiech rozchodzi się na szyję i gardło, poczuj szczęście w tej części ciała i pozwól, by tam umiejscowiła się Twoja świadomość.
  5. Teraz niech szczęście rozszerzy się na Twoje płuca – poczuj ukojenie, jakie ze sobą niesie, niech Twoja świadomość także umiejscowi się w Twoich płucach.
  6. Teraz pozwól by szczęście wypełniło Twoje serce. Niech je ukoi i ogrzeje. Oddychaj głęboko i skup świadomość na tej właśnie okolicy.
  7. Poczucie szczęścia, które płynie z uśmiechu rozprzestrzenia się powoli na żołądek i inne obszary Twojego ciała, na których chcesz się skoncentrować.
  8. Każdą pojawiającą się myśl witaj z życzliwością, a potem powróć do przeżywania szczęścia każdą częścią swojego ciała.

Jest to bardzo prosta i uzdrawiająca medytacja. Uśmiech posiada bowiem dużą moc, a kiedy się uśmiechamy zmienia się energia w całym naszym organizmie. Wydzielają się endorfiny, wzmacnia się system immunologiczny,  a umysł zwalnia i poddaje się trwającej chwili. Gdy uśmiechamy się regularnie zmniejsza się poziom hormonów stresu: kortyzolu i adrenaliny, stabilizuje się ciśnienie krwi oraz relaksują się mięśnie.

Ja jeszcze całkiem niedawno nie byłam zbyt przekonana do tego typu metod i nigdy nie potrafiłam w pełni ich wykorzystać, ale ostatnimi czasy coraz częściej dostrzegam w sobie potrzebę wyciszenia się, spojrzenia w głąb siebie i zadbania o własne wnętrze, dlatego taka medytacja uśmiechem ma bardzo duże szanse na zostanie moją ulubioną 😉

Zatem uśmiechajmy się jak najczęściej, a najlepiej tak szczerze i prawdziwie jak dwójka dzieci z poniższych filmików – i wewnętrznie i zewnętrznie! 🙂

 

A czy Ty łączysz kropki?

Ostatnio dostałam maila z informacją o spotkaniu z Włodkiem Markowiczem w Empiku, podczas którego będzie on podpisywać swoją nową książkę. Pierwszą moją myślą było „Aha… Włodek z Lekko Stronniczego – to pewnie będzie zabawnie, ironicznie i z przymrużeniem oka”, ale wtedy doczytałam, że książka jest swego rodzaju rozwinięciem filmu pod tym samym tytułem, który można zobaczyć na Youtube. Zanim więc wpisałam to spotkanie do kalendarza wyszukałam „Kropki” na YT.

I mnie zahipnotyzowało. Zaskoczyło. Wciągnęło. Zachwyciło. Zmusiło do refleksji.
Sprawiło, że zaczęłam więcej czytać i oglądać o Włodku i o tym, czym teraz się zajmuje.
Sprawiło, że nie mogłam się doczekać tego spotkania i możliwości choćby krótkiej rozmowy.

Gdy dojechałam na miejsce i przechodziłam przez galerię handlową nagle zatrzymałam się zdumiona. Człowiek, na spotkanie z którym tak się spieszyłam, siedział jak gdyby nigdy nic na ławce i stukał w swojego smartfona. Zaczęłam się zastanawiać czy mogę podejść i zagadać, ale uznałam, że nie będę Mu przeszkadzać – każdemu w końcu należy się chwila odpoczynku i spokoju, nie każdy lubi gdy zaczepiają go nieznajomi…

Poszłam do Empiku i stanęłam wśród całkiem sporej grupy osób. I po chwili zaczęło się spotkanie: kilka refleksji, trochę śmiechu i pytania publiczności… i znowu zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy nie zapytać o to zaczepianie przez nieznajomych… i znowu się zawahałam i nie spytałam. Uznałam, że spytam w tej krótkiej chwili podczas podpisywania książki. Jednak chętnych do autografu, wspólnego zdjęcia i krótkiej rozmowy było tylu, że po dwóch godzinach oczekiwania gdy okazało się, że nie wszyscy mogą zdążyć, organizatorzy postanowili skrócić czas „spotkania” i ograniczyć go tylko do autografu i ewentualnie szybkiego zdjęcia. W końcu przyszła kolej na mnie, poprosiłam dziewczynę stojącą za mną o zrobienie nam zdjęcia, podsunęłam książkę, uśmiechnęliśmy się w stronę aparatu, powiedziałam „dziękuję” i odeszłam.

13234882_881420215301918_615139197_o

To było takie proste.
Dziękuję.

W ciągu tych dwóch godzin przeczytałam fragment książki i uświadomiłam sobie, że Markowicz nie odkrywa Ameryki. Nie ma tam prawie nic dla mnie nowego.
A jednak tak bardzo są potrzebne książki, które mówią do nas o tak oczywistych rzeczach. O tym, że „nie ma jednej jedynej drogi do szczęścia”, że „nie warto nikogo wybudzać na siłę (…) „Poukładanych” należy po prostu zostawić w spokoju.”, że „dzieci uwielbiają odkrywać świat”, że zmieniając siebie zmieniasz świat dookoła.

Mimo wszystko jednak czuję, że będę do tej książki wracać, że będzie oklejona kolorowymi karteczkami, przypominającymi najważniejsze jej fragmenty.

Bo po prostu potrzebujemy by w tym pędzącym do przodu świecie jak najczęściej powtarzano nam to o czym tak łatwo zapominamy, choć w głębi serca tak bardzo za tym tęsknimy i tak bardzo tego pragniemy.
I właśnie za to dziękuję.

O tej książce na pewno jeszcze kiedyś przeczytacie, a już dziś polecam zobaczenie i zadumanie się nad wspomnianymi już „Kropkami” w wersji filmowej:

Czy rzeczywiście „Egoizm to nie grzech!”?

Dobry wieczór Kochana!

Dziś chciałabym żebyś poznała niezwykłą, bardzo pozytywną, silną i mądrą kobietę – Dagmarę Skalską, która jest współzałożycielką Projektu Egoistka, promującego filozofię Pozytywnego Egoizmu.

Być może zareagowałaś na te słowa, tak jak ja na samym początku – „pozytywny egoizm? Przecież tak się nie da! Egoizm, jest zły. Oznacza skupienie się na sobie, nie pomaganie innym, nie dostrzeganie ich potrzeb”. Jednak wgłębiając się w to co Pozytywna Egoistka napisała na swoim blogu, facebook’owym profilu, aż wreszcie w książce zrozumiałam bardzo dokładnie o co chodzi i mam wrażenie, że każda z Nas, która chciałaby osiągnąć wysoki poziom pewności siebie, samoakceptacji i poczucia własnej wartości powinna sobie bardzo mocno przyswoić zasady Pozytywnego Egoizmu.

Dobrym pomysłem było by zacząć od przedstawienia Dagmary. Ona sama zrobi to najlepiej dlatego zapraszam TUTAJ 🙂

Kiedy poznaje się  historię Dagmary i Tomka człowiek zaczyna dostrzegać po pierwsze niesamowitą siłę, a po drugie skuteczność tej Drogi – popatrzcie na Nią. Czy zauważacie nieśmiałość, niepewność, strach, smutek, żal? 😉

I wtedy przeczytałam notkę zatytułowaną „Trening Pozytywnej Egoistki – 15 kroków” i to sprawiło, że po raz kolejny bardzo mocno zastanowiłam się nad tym czym tak naprawdę jest egoizm, dlaczego mamy poczucie, że jest zły i dlaczego nikt mi nie mówił, że to ja jestem dla siebie najważniejsza?

Mi bardzo ciężko było skupić się na sobie, na pierwszym miejscu stawiać swoje potrzeby i marzenia – przyznaję, że do dziś są sytuacje kiedy wygrywa poczucie, że przecież mogę się poświęcić, bo ktoś tego bardzo potrzebuje. Kiedy zapominam o tym, żeby być tu i teraz, nie czekać na akceptację innych tylko zaakceptować samą siebie w 100%, nie wegetować tylko żyć pełnią życia.
Podobnie lektura książki „Egoizm to nie grzech! Kurs na miłość” nie była tak lekka, łatwa i przyjemna jak mi się wydawało, że będzie (o samej książce też Wam opowiem kiedyś ;)). Zwrócenie uwagi ku wewnątrz jest trudne, czasami nawet bardzo trudne.
Ale opłaca się.
Przekonaj się sama.
Przeczytaj te 15 kroków, zastanów się nad każdym z nich, wydrukuj lub przepisz i powieś gdzieś w widocznym miejscu i zobacz co się zmieni w Twoim życiu gdy zaczniesz iść tą Drogą 🙂

IMG_20160419_193148

Tak było na spotkaniu autorskim z Dagmarą i Marcinem Wąsikiem podczas promowania ich nowej książki „Egoizm to nie grzech! Pokochaj swój umysł” 🙂

Puchatkowy Przepis na Sukces

Dobry wieczór Skarbie!

Tak sobie w ostatnim czasie myślę, że moje zarządzanie czasem pozostawia baaardzo wiele do życzenia… ubiegły tydzień obfitował w wiele różnych ciekawych wydarzeń i obowiązków tak, że zupełnie nie potrafiłam odnaleźć paru chwil na napisanie notki dla Ciebie. A przecież obiecałam ostatnio wspomnieć o Kubusiu Puchatku, który pokazuje jak konstruować plan pomagający nam dotrzeć do naszych celów, pomagający odnieść sukces. Na szczęście w moim stosiku książek czekających na przeczytanie znajduje się pozycja na temat czasu, więc mam nadzieję, że już wkrótce będzie lepiej 😉

Ale teraz przejdźmy do Pucharkowego przepisu na sukces.

Przeczytałam niedawno bardzo ciekawą książkę autorstwa Rogera E. i Stephena D. Allen pod tytułem: „Kubuś Puchatek i Przepis na Sukces” i to właśnie o głównych tezach i pomysłach w niej zawartych chciałabym Ci dziś opowiedzieć.

Poczciwy Miś o małym rozumku i jego przyjaciele ze Stumilowego Lasu razem z Nieznajomym na kartach tej książki odkrywają bardzo proste sposoby na osiągnięcie celu, o których bardzo często zapominamy, dodatkowo podają je w bardzo przystępnej formie akronimów, które jeszcze lepiej zapadają nam w pamięć. I tak grupa sympatycznych postaci z znanej książki i bajek najpierw zastanawia się nad tym co dla nich oznacza osiągnięcie sukcesu. To powinien być pierwszy krok przed rozpoczęciem każdej drogi do celu – dokładne określenie czym ten cel dla nas jest.

„Przepis pomaga zdecydować, jakiego rezultatu się pragnie (…) i pomaga ten rezultat osiągnąć. Bez względu na to, czy pracujesz na Wall Street, czy dążysz do oświecenia lub też rozwijasz swoją duchowość albo starasz się cieszyć chwilą obecną – bez względu na to czy jesteś biznesmenem, misiem, studentem czy Prosiaczkiem”

Jak więc wygląda ten przepis?
Bardzo prosto

Twój Sukces = S + U + K + C + E + S

S – Szukaj marzenia, czegoś co naprawdę chciałabyś osiągnąć, robić czy mieć. Nie zwracaj uwagi na trudności i przeszkody, jakie mogą pojawić się na drodze do osiągnięcia tych marzeń.

U – Użyj marzenia do określenia celu, bardzo konkretnego! Cele dziel na krótko- i długoterminowe.

O – Okazuje się, że każdy ma w sobie potencjalną moc

S – Sprecyzuj swoje cele

I – Identyfikuj cele

Ą – wyobraź sobie, że osiĄgasz te cele

G – Generowanie sukcesu wymaga konkretnego celu

A – doceniAj cele długoterminowe i nie zaniedbuj ich (to jest bardzo ważne!)

J – Jak najszybciej wyeliminuj sprzeczności pomiędzy celami

K – Konstruuj Plan – co trzeba zrobić? Kto ma to zrobić? Kiedy to zrobić? Ustal Kroki Milowe, które pomogą mierzyć postępy.

C – Celowo rozpatrz środki – czas, pieniądze, wiedzę i umiejętności. Zgromadź je lub uczyń dostępnymi, napisz też Spis Umiejętności czyli listę wszystkiego co potrafisz.

E – Efektywnie doskonal umiejętności i zdolności  – ćwicz z nastawieniem na cel i rób to jak najczęściej. Nagradzaj się za osiągane kroki milowe 😉

S – Skutecznie i mądrze dysponuj czasem – unikaj rozpraszania, ogranicz rutynowe czynności pożerające czas, deleguj zadania, pracuj w grupie – jeśli to możliwe

I ostatnia zasada… najważniejsza chyba z tych wszystkich, a mianowicie:
RUSZAJ DO DZIEŁA! Bo przecież nawet najwspanialszy plan jest nic nie warty, jeśli nie przystąpi się do jego realizacji.

„Jest takie chińskie przysłowie: „Wiele dróg wiedzie na szczyt góry, ale widok z niego zawsze będzie taki sam”. Niech twoja ścieżka będzie prosta i łatwa, i jeszcze coś – nie zapomnij nacieszyć się widokiem!”

Jeśli któryś z tych punktów jest dla Ciebie niejasny i nie wiesz jak go ogarnąć polecam przeczytać całą książkę – nie jest ona gruba i naprawdę bardzo przyjemnie się ją czyta.

Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca rady Puchatka i jego przyjaciół i okażą się one pomocne, w każdym celu jaki tylko chcesz osiągnąć 🙂

O słoniu i paliku…

Kochana!

Na dziś znowu filmik. I to w zasadzie taki, który nie wymaga żadnego komentarza… O. Adam Szustak mówi tam praktycznie wszystko co chciałabym Wam powiedzieć.

Tą bajkę o słoniu znam już od jakiegoś czasu, to mądrość jaka z niej płynie pozwoliła mi na walkę z wieloma moimi „palikami”, które od zawsze wydawały mi się takie wielkie i mocno mnie uwiązywały, a tymczasem okazało się, że wcale nie potrzeba, aż tak ogromnej siły, że wystarczy tylko odrobina pracy, ćwiczeń i czasu żeby się ich pozbyć.

Wiem, że Ty też tak możesz!

Musisz tylko dostrzec swoje paliki i uświadomić sobie, że one wcale nie są tak duże jak Ci się wydaje.

Zapraszam do posłuchania:

Międzynarodowy Dzień Szczęścia

Po nieco dłuższej przerwie spowodowanej różnego rodzaju zawirowaniami i trudnościami wracam do Was… i to wracam w bardzo szczególny dzień!
Nie wiem czy wiecie, że dziś świętujemy Międzynarodowy Dzień Szczęścia! 🙂

Dlatego dziś kilka refleksji na temat szczęścia właśnie.
Bo nie da się ukryć, że to właśnie szczęście jest tym do czego dążymy, czego poszukujemy, co próbujemy zbudować w naszym życiu.

Amerykańscy naukowcy z Harvarda przeprowadzili zupełnie niesamowite badania, które bardzo wyraźnie pokazują co tak naprawdę daje ludziom najwięcej szczęścia. Badania te trwały aż 75 lat i objęły swoim zasięgiem 724 mężczyzn, oraz po pewnym czasie także ich żony. O całym procesie tych badań i jego wynikach możecie przeczytać tutaj.
Chciałabym przytoczyć jeden fragment wypowiedzi obecnego kierownika tych badań, Roberta Waldingera:

„wiadomość, że udane związki są dobre dla naszego zdrowia i samopoczucia, to wiedza stara jak świat. Czemu jest to tak trudne do osiągnięcia, a tak łatwe do ignorowania? Cóż, jesteśmy ludźmi. Lubimy szybkie rozwiązania, coś, co uczyni życie lepszym i takim już ono pozostanie. Związki są trudne i skomplikowane, zwrócenie się w stronę rodziny i znajomych to ciężka praca, nie tak czarująca i seksowna. W dodatku trwa całe życie. (…) Wielu, tak jak ci z pokolenia Milenium w niedawno przeprowadzonych badaniach, zaczynało jako młodzi ludzie, wierzący, że potrzebują bogactwa, sławy i wielkich osiągnięć, aby być w życiu szczęśliwym. Ale minęło 75 lat, podczas których nasze badania wykazały, że ci, którzy zwrócili się w stronę związków, rodziny, przyjaciół czy wspólnot zaszli najdalej.”

Pamiętajmy jednak o tym, że aby nawiązać zdrowe, pełne radości i miłości, satysfakcjonujące związki i relacje nie możemy szukać szczęścia tylko i wyłącznie w drugiej osobie. Bardzo wyraźnie podkreśla to Beata Pawlikowska w swoich książkach „W dżungli podświadomości” oraz w „Księdze kodów podświadomości”, w których pisze między innymi o tym, że nie powinniśmy uzależniać swojego szczęścia, dobrego samopoczucia oraz życia od tego co zechcą nam dać lub zrobić dla nas inni ludzie. To my sami najpierw w sobie musimy odnaleźć miłość, radość i szczęście, aby potem dzielić się nimi z innymi ludźmi tworząc piękne i trwałe związki i relacje. Pawlikowska mówi kilkukrotnie o tym, że „to co myślisz sam o sobie, przekłada się na to, kim jesteś i za jakiego uważają Cię inni ludzie”.

Warto pamiętać też o innych drobnych rzeczach, które krok po kroku budują w nas poczucie szczęścia. Mi bardzo podoba się lista 21 nawyków osób szczęśliwych, którą kiedyś znalazłam w internecie – http://dobrewiadomosci.net.pl/1070-21-nawykow-szczesliwych-ludzi/ – jest ona jedną z bardziej wyeksponowanych rzeczy na tablicy wiszącej nad moim biurkiem 😉

Reasumując szczęście odnajdujemy w pełnych miłości związkach z innymi ludźmi, ale związki takie będziemy w stanie zbudować tylko wówczas, gdy odkryjemy miłość, radość i prawdziwe szczęście wewnątrz siebie. Warto o tym pamiętać, by nie wpaść w pułapkę myślenia, że tylko inna osoba jest w stanie dać nam szczęście w życiu.

„Szukaj własnej drogi. Zaufaj własnemu instynktowi, ćwicz wiarę we własne siły.
Bądź najlepszym, jakim umiesz!
To wystarczy abyś był szczęśliwy!  / Beata Pawlikowska

Sekret!

Skarbie! Dziś znowu mała zmiana planów, ale odnosząc się do ubiegło tygodniowej notki o „magii poniedziałku” chciałabym napisać Ci dwie rzeczy.

Pierwsza to taka, że „magia” ta znów zadziałała! Podjęłam kolejne mini-wyzwanie, które udaje mi się codziennie realizować – bardzo pomocny jest w tym szablon do śledzenia swoich wyników, o którym pisałam TUTAJ. O samym wyzwaniu oraz o tym jak ważne jest dla pewności siebie i dla zdrowia, opowiem następnym razem, bo teraz chciałabym przejść do meritum, czyli sprawy drugiej.

Chciałabym żebyś dziś poznała pewien „sekret” 🙂
Rhonda Byrne napisała książkę pod tytułem „The Secret” i to o niej chciałabym dziś trochę opowiedzieć…

To nie będzie taka typowa recenzja książki, raczej chodzi mi o to by podzielić się swoimi wnioskami i spostrzeżeniami po lekturze oraz przedstawić jej podstawowe założenia.

Już czytając wstęp dowiadujemy się, że „Podróżując po tych kartkach i ucząc się Sekretu, dowiesz się, jak robić i mieć wszystko czego zapragniesz, i jak być tym, kim zapragniesz. Poznasz wspaniałe życie, które Cię czeka”. Brzmi zachęcająco? 🙂

Otóż cały Sekret życia to prawo przyciągania – czyli prawo, które daje Ci to o czym myślisz – niezależnie od tego czy myślisz o rzeczach dobrych czy złych, to właśnie je otrzymasz, bo prawo to kształtuje całe Twoje doświadczenie życiowe. Co więcej prawo to działa zawsze, bez znaczenia czy w nie wierzysz czy nie.  Autorka książki, wraz z wieloma osobami, które pomogły jej odkryć Sekret i dzieliły się swoimi historiami prowadzi do jak najlepszego i najbardziej świadomego używania prawa przyciągania. Bo to nie tak, że wystarczy jedna, luźna myśl i prawo przyciągania niczym ogromny magnes przyciągnie ku nam wszystko czego tylko zapragniemy. Do Sekretu prowadzą trzy, rozbudowane kroki. Pierwszym z nich jest prośba – należy jasno i konkretnie określić czego chcemy i napisać to na kartce, w czasie teraźniejszym, tak jakbyśmy już to mieli. Bardzo ważne jest aby już na tym etapie poczuć radość i wdzięczność za te otrzymane dobra. Krok drugi to wiara w to, że to o co prosiliśmy już do nas należy – tak daleko posunięta, że autorka książki zaleca zachowywanie się tak jakbyśmy już otrzymali to o co prosimy. Ostatnim krokiem jest odczuwanie już teraz tego jak będziemy się czuli gdy dostaniemy to o co prosimy – radości, miłości, szczęścia…
Na całej drodze do Sekretu radość i wdzięczność są niesamowicie ważnymi elementami. To one przyciągają do siebie coraz więcej i więcej radości, pomyślności i szczęścia. Jednym z zaleceń jest dziękowanie za to co już mamy i za to co otrzymaliśmy – setki razy w ciągu dnia! Już po przebudzeniu należy dziękować, za to wszystko o co prosiliśmy, podczas posiłków, drogi do pracy/ szkoły, gotowania, sprzątania, oglądania filmów, spacerów… wszędzie, jak najczęściej i w stu procentach szczerze i z przekonaniem. A oprócz dziękowania ważne jest także wizualizowanie sobie tego o co prosimy i odczuwanie głębokiej radości z faktu, że już to mamy.
Jednym słowem należy wypełnić się pozytywnymi myślami, radością i wdzięcznością, a prawo przyciągania przyciągnie ku nam jeszcze więcej radości i szczęścia!

Ważne jest także to, żeby nie skupiać się na tym czego chcemy uniknąć! Nie myślmy „Muszę schudnąć 10 kilo!” tylko myślmy o sobie jakbyśmy już ważyły tyle ile chcemy. Bo im bardziej się czemuś opieramy tym bardziej uparcie to trwa i nam przeszkadza.
I co najważniejsze – nie musimy wiedzieć jak to się stanie, ważne by wierzyć, że tak po prostu będzie.

Do mnie to trafia… bardzo mocno. Wiem, że jest to teoria, którą wiele osób wyśmiewa bądź twierdzi nawet, że jest ona niebezpieczna i szkodliwa i sama czytając niektóre przykłady podawane w książce byłam trochę wystraszona, ale jestem przekonana, że pozytywne myślenie – o sobie, o innych i o otaczającym nas świecie – na pewno nam nie zaszkodzi. Bo o to przecież tak naprawdę chodzi – żeby już teraz zacząć się cieszyć i być wdzięcznym za to wszystko co już teraz mamy i co w przyszłości otrzymamy.
Ile razy dziękowałaś za to, że widzisz? Że słyszysz? Że możesz chodzić? Że masz dach nad głową, jedzenie w lodówce? Że masz wspaniałych przyjaciół i rodzinę? Że potrafisz czytać? Że masz dostęp do Internetu, komputera, prądu?
Takie drobiazgi zwykle nam umykają i nie dostrzegamy za ile wspaniałych rzeczy powinniśmy każdego dnia być wdzięczni. Sekret, o którym pisze Byrne wyzwala w nas ogromną wdzięczność za wszystko co nas otacza, za to co mamy już teraz i za to o co prosimy. Pozwala nam także cieszyć się z tego wszystkiego, co w dzisiejszych czasach – i w naszym kraju – jest dość trudne, bo pośpiech, nasze tendencje do narzekania, brzydka pogoda, podatki, …. (dopisz własne!) nam w tej radości bardzo przeszkadzają!

Więc może dziś – od poniedziałku, który jest takim dobrym dniem na początki wyzwań i postanowień 😉 – spróbujmy wykorzystać prawo przyciągania i pozytywne myślenie w naszym życiu. Efekty pojawią się pewnie prędzej niż przypuszczamy 😉

1935556_10153877382791350_909449240488092203_n.jpg

Na dzisiaj to tyle, chociaż o prawie przyciągania i o tym jak ważne jest pozytywne myślenie, na pewno nie raz będę jeszcze wspominać! 🙂

„Nie ma żadnych ograniczeń, prawo może zrobić dla Ciebie wszystko; odważ się wierzyć w swój ideał; myśl o nim jak o dokonanym już fakcie!” / Charles Haanel