Czy rzeczywiście „Egoizm to nie grzech!”?

Dobry wieczór Kochana!

Dziś chciałabym żebyś poznała niezwykłą, bardzo pozytywną, silną i mądrą kobietę – Dagmarę Skalską, która jest współzałożycielką Projektu Egoistka, promującego filozofię Pozytywnego Egoizmu.

Być może zareagowałaś na te słowa, tak jak ja na samym początku – „pozytywny egoizm? Przecież tak się nie da! Egoizm, jest zły. Oznacza skupienie się na sobie, nie pomaganie innym, nie dostrzeganie ich potrzeb”. Jednak wgłębiając się w to co Pozytywna Egoistka napisała na swoim blogu, facebook’owym profilu, aż wreszcie w książce zrozumiałam bardzo dokładnie o co chodzi i mam wrażenie, że każda z Nas, która chciałaby osiągnąć wysoki poziom pewności siebie, samoakceptacji i poczucia własnej wartości powinna sobie bardzo mocno przyswoić zasady Pozytywnego Egoizmu.

Dobrym pomysłem było by zacząć od przedstawienia Dagmary. Ona sama zrobi to najlepiej dlatego zapraszam TUTAJ 🙂

Kiedy poznaje się  historię Dagmary i Tomka człowiek zaczyna dostrzegać po pierwsze niesamowitą siłę, a po drugie skuteczność tej Drogi – popatrzcie na Nią. Czy zauważacie nieśmiałość, niepewność, strach, smutek, żal? 😉

I wtedy przeczytałam notkę zatytułowaną „Trening Pozytywnej Egoistki – 15 kroków” i to sprawiło, że po raz kolejny bardzo mocno zastanowiłam się nad tym czym tak naprawdę jest egoizm, dlaczego mamy poczucie, że jest zły i dlaczego nikt mi nie mówił, że to ja jestem dla siebie najważniejsza?

Mi bardzo ciężko było skupić się na sobie, na pierwszym miejscu stawiać swoje potrzeby i marzenia – przyznaję, że do dziś są sytuacje kiedy wygrywa poczucie, że przecież mogę się poświęcić, bo ktoś tego bardzo potrzebuje. Kiedy zapominam o tym, żeby być tu i teraz, nie czekać na akceptację innych tylko zaakceptować samą siebie w 100%, nie wegetować tylko żyć pełnią życia.
Podobnie lektura książki „Egoizm to nie grzech! Kurs na miłość” nie była tak lekka, łatwa i przyjemna jak mi się wydawało, że będzie (o samej książce też Wam opowiem kiedyś ;)). Zwrócenie uwagi ku wewnątrz jest trudne, czasami nawet bardzo trudne.
Ale opłaca się.
Przekonaj się sama.
Przeczytaj te 15 kroków, zastanów się nad każdym z nich, wydrukuj lub przepisz i powieś gdzieś w widocznym miejscu i zobacz co się zmieni w Twoim życiu gdy zaczniesz iść tą Drogą 🙂

IMG_20160419_193148

Tak było na spotkaniu autorskim z Dagmarą i Marcinem Wąsikiem podczas promowania ich nowej książki „Egoizm to nie grzech! Pokochaj swój umysł” 🙂

Puchatkowy Przepis na Sukces

Dobry wieczór Skarbie!

Tak sobie w ostatnim czasie myślę, że moje zarządzanie czasem pozostawia baaardzo wiele do życzenia… ubiegły tydzień obfitował w wiele różnych ciekawych wydarzeń i obowiązków tak, że zupełnie nie potrafiłam odnaleźć paru chwil na napisanie notki dla Ciebie. A przecież obiecałam ostatnio wspomnieć o Kubusiu Puchatku, który pokazuje jak konstruować plan pomagający nam dotrzeć do naszych celów, pomagający odnieść sukces. Na szczęście w moim stosiku książek czekających na przeczytanie znajduje się pozycja na temat czasu, więc mam nadzieję, że już wkrótce będzie lepiej 😉

Ale teraz przejdźmy do Pucharkowego przepisu na sukces.

Przeczytałam niedawno bardzo ciekawą książkę autorstwa Rogera E. i Stephena D. Allen pod tytułem: „Kubuś Puchatek i Przepis na Sukces” i to właśnie o głównych tezach i pomysłach w niej zawartych chciałabym Ci dziś opowiedzieć.

Poczciwy Miś o małym rozumku i jego przyjaciele ze Stumilowego Lasu razem z Nieznajomym na kartach tej książki odkrywają bardzo proste sposoby na osiągnięcie celu, o których bardzo często zapominamy, dodatkowo podają je w bardzo przystępnej formie akronimów, które jeszcze lepiej zapadają nam w pamięć. I tak grupa sympatycznych postaci z znanej książki i bajek najpierw zastanawia się nad tym co dla nich oznacza osiągnięcie sukcesu. To powinien być pierwszy krok przed rozpoczęciem każdej drogi do celu – dokładne określenie czym ten cel dla nas jest.

„Przepis pomaga zdecydować, jakiego rezultatu się pragnie (…) i pomaga ten rezultat osiągnąć. Bez względu na to, czy pracujesz na Wall Street, czy dążysz do oświecenia lub też rozwijasz swoją duchowość albo starasz się cieszyć chwilą obecną – bez względu na to czy jesteś biznesmenem, misiem, studentem czy Prosiaczkiem”

Jak więc wygląda ten przepis?
Bardzo prosto

Twój Sukces = S + U + K + C + E + S

S – Szukaj marzenia, czegoś co naprawdę chciałabyś osiągnąć, robić czy mieć. Nie zwracaj uwagi na trudności i przeszkody, jakie mogą pojawić się na drodze do osiągnięcia tych marzeń.

U – Użyj marzenia do określenia celu, bardzo konkretnego! Cele dziel na krótko- i długoterminowe.

O – Okazuje się, że każdy ma w sobie potencjalną moc

S – Sprecyzuj swoje cele

I – Identyfikuj cele

Ą – wyobraź sobie, że osiĄgasz te cele

G – Generowanie sukcesu wymaga konkretnego celu

A – doceniAj cele długoterminowe i nie zaniedbuj ich (to jest bardzo ważne!)

J – Jak najszybciej wyeliminuj sprzeczności pomiędzy celami

K – Konstruuj Plan – co trzeba zrobić? Kto ma to zrobić? Kiedy to zrobić? Ustal Kroki Milowe, które pomogą mierzyć postępy.

C – Celowo rozpatrz środki – czas, pieniądze, wiedzę i umiejętności. Zgromadź je lub uczyń dostępnymi, napisz też Spis Umiejętności czyli listę wszystkiego co potrafisz.

E – Efektywnie doskonal umiejętności i zdolności  – ćwicz z nastawieniem na cel i rób to jak najczęściej. Nagradzaj się za osiągane kroki milowe 😉

S – Skutecznie i mądrze dysponuj czasem – unikaj rozpraszania, ogranicz rutynowe czynności pożerające czas, deleguj zadania, pracuj w grupie – jeśli to możliwe

I ostatnia zasada… najważniejsza chyba z tych wszystkich, a mianowicie:
RUSZAJ DO DZIEŁA! Bo przecież nawet najwspanialszy plan jest nic nie warty, jeśli nie przystąpi się do jego realizacji.

„Jest takie chińskie przysłowie: „Wiele dróg wiedzie na szczyt góry, ale widok z niego zawsze będzie taki sam”. Niech twoja ścieżka będzie prosta i łatwa, i jeszcze coś – nie zapomnij nacieszyć się widokiem!”

Jeśli któryś z tych punktów jest dla Ciebie niejasny i nie wiesz jak go ogarnąć polecam przeczytać całą książkę – nie jest ona gruba i naprawdę bardzo przyjemnie się ją czyta.

Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca rady Puchatka i jego przyjaciół i okażą się one pomocne, w każdym celu jaki tylko chcesz osiągnąć 🙂

O marzeniach

Dobry wieczór!

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o marzeniach 🙂
O tym, że się nie spełniają, tylko trzeba je spełniać! 😉

Cztery lata temu mój najlepszy kuzyn kupił sobie motocykl i zaproponował mi wspólną przejażdżkę – pojechaliśmy wtedy na zlot motocyklistów w Chudowie. Wtedy motocykle zupełnie zawróciły mi w głowie i już na stałe zapisały się we wszystkich marzeniach jakie miałam… To wtedy pojawiła się myśl, że musi to być zielone Kawasaki Ninja 😉

522796_226362037474409_332750198_n

I tak przez trzy lata ta Ninja gdzieś mi tam „jeździła” po głowie, ale nie były to sprecyzowane plany na zdobycie jej, a raczej właśnie tylko mało przejrzyste marzenia.

Rok temu Marek niespodziewanie zabrał mnie do salonu Kawasaki i wtedy po raz pierwszy mogłam dosiąść mojej wymarzonej… zielonej… pięknej… ❤ I pojawiło się milion różnych myśli: niesamowita radość, strach, że ją przewrócę i zarysuję, podenerwowanie, że nie do końca dosięgam stopami do podłogi, wdzięczność Markowi, za to, że sprawił, że moje marzenia osiągnęły konkretną formę.

DSC05783

Prawie dokładnie rok później, po miesiącach oszczędzania, wielu godzinach szukania, wielu przejechanych kilometrach stałam się posiadaczką pięknej, zielonej Kawasaki Ninja 250R.
Pomimo wieeelu, wielu rozmów i docinek rodziców i wielu znajomych, którzy po części z troski, po części z innych powodów próbowali wyperswadować mi ten pomysł i gdzieś tam nawet czasem udawało się im wzbudzić we mnie poczucie winy i wątpliwości czy to jest na pewno dobry pomysł, gdy usiadłam na niej, poczułam niesamowitą radość i wdzięczność za to, że udało mi się spełnić kolejne marzenie.

FOT39E

I tak sobie pomyślałam, że pomimo tego, że nasze marzenia mogą martwić naszych bliskich, powinniśmy je spełniać. Nie czekając na to, aż same się spełnią tylko z całych sił dążyć do tego by osiągnąć to o czym marzymy.

Ja w pewnym sensie straciłam trzy lata, kiedy moje marzenia dryfowały wokół mnie i nie robiłam nic żeby je spełnić. Dopiero gdy mogłam ich dosłownie dotknąć, zobaczyć, zmaterializować, poczułam jak bardzo tego chcę i zaczęłam coś w tym kierunku robić. Dlatego pamiętaj o tym, by swoje marzenia zobaczyć i ich dotknąć, a następnie wyznaczyć plan, w którym dokładnie określisz jak to marzenie spełnisz. A pewnie domyślasz się, że spełnianie marzeń podnosi poziom naszej samooceny i pewności siebie – zwłaszcza tych najbardziej wymagających 🙂
O tym jak skonstruować plan, który pomoże nam spełniać marzenia, w następnej notce opowie nam Kubuś Puchatek i jego przyjaciele ze Stumilowego Lasu 😉

A Markowi, który swój wkład w spełnienie tego marzenia opisał tutaj baardzo, bardzo dziękuję za wszystko! 🙂 ❤

 

O słoniu i paliku…

Kochana!

Na dziś znowu filmik. I to w zasadzie taki, który nie wymaga żadnego komentarza… O. Adam Szustak mówi tam praktycznie wszystko co chciałabym Wam powiedzieć.

Tą bajkę o słoniu znam już od jakiegoś czasu, to mądrość jaka z niej płynie pozwoliła mi na walkę z wieloma moimi „palikami”, które od zawsze wydawały mi się takie wielkie i mocno mnie uwiązywały, a tymczasem okazało się, że wcale nie potrzeba, aż tak ogromnej siły, że wystarczy tylko odrobina pracy, ćwiczeń i czasu żeby się ich pozbyć.

Wiem, że Ty też tak możesz!

Musisz tylko dostrzec swoje paliki i uświadomić sobie, że one wcale nie są tak duże jak Ci się wydaje.

Zapraszam do posłuchania: